piątek, 23 sierpnia 2019

Stwórzmy społeczność - The Society

The Society to serial Netflixa, który miał swoją premierę w maju, wiem jestem trochę spóźniona, ale wakacje to dla mnie, i pewnie dla wielu innych, dobry czas do nadrabiania tego typu zaległości.



Od razu uprzedzę, że według mnie jest to taki średniaczek, z mnóstwem absurdów. Widać w nim inspirację The 100, które bardzo lubię i Lost, które oglądałam dwukrotnie i też zostało w moim serduszku. No i oczywiście mamy inspirację powieścią Władca Much.
Co do podobieństw między podanymi serialami, mamy sporą grupę nastolatków - około 200 osób, pozostawionych samych sobie (to tak a propos Setki) w ich rodzinnym mieście, tyle że zupełnie pustym, a poza którym nie ma żadnych innych lokacji, tylko las, wokół same drzewa - i to właśnie nawiązuje do Zagubionych, czyli oddzielenie od rzeczywistości i brak jakiegokolwiek kontaktu ze światem zewnętrznym.



Dziś nie będę przedstawiać głównych bohaterów, sama uważam, że jest ich w tym serialu zbyt wielu i nawet po zobaczeniu całości nie wszystkich pamiętam z imienia. a przez to też niestety części z nich nie mogliśmy poznać wystarczająco dobrze.

W serialu dość wyraźny jest wątek polityczny przeinaczony odrobinę tak, by dopasować go do tej grupy nastolatków. I tak jak podpowiada nam tytuł jest on w dużej mierze o tworzeniu się społeczności, a przede wszystkim nauce tego by ją jakoś zorganizować i wspólnie przetrwać. 
I tym miejscu przejdę do mojej dygresji, nie wiem jak te amerykańskie nastolatki żyją, ale mam wrażenie, że tej grupie jest pisana autodestrukcja. Prawie wszystkim zależy wyłącznie na własnej wygodzie i najchętniej mogliby się pozabijać. Już nawet nie chce mi się myśleć o pierwszym odcinku, kiedy dzieciaki zorientowały się, że coś nie gra i zostali sami, hmm.. co można zrobić w takiej sytuacji? Zastanówcie się chwile jaka mogłaby być wasza reakcja, a ja powiem Wam co zrobiły te dzieciaki. Otóż czując wolność urządziły sobie jedną wielką imprezę. W kościele! Doskonały pomysł prawda? No właśnie nie. 



Swoją drogą spora część akcji dzieje się właśnie w tym kościele, bohaterowie zdecydowali, że to idealnie miejsca na wszelkiego rodzaju spotkania i zebrania, ciekawe. Równie ciekawe jest to, że nie zobaczmy w nim żadnych elementów sakralnych.

Podobnie absurdalne jest to, że ci wszyscy ludzie niezbyt starają się robić coś w kierunku tego by wrócić do domu. Owszem jest jedna ekspedycja na początku, która chce odnaleźć jakieś inne miejsca cywilizacji, ale kończy się szybko. Potem zostaje wyznaczone raptem kilka osób by spróbować ustalić co tak właściwie się z nimi stało, wiadomo w serialu wszystko jest możliwe, no ale patrząc realnie ich wnioski nie byłyby proste do przyjęcia, a już zwłaszcza przez całą resztę nastolatków. Także niezwykle szybko zamiast szukać wyjścia skupiają się na stworzeniu własnej społeczności. Dziwne, ale tak to sobie wymyślili.   

Co też jest dziwne w tym serialu, bohaterowie nie mogą skontaktować się z nikim dorosłym, rodzicami, rodziną, służbami porządkowymi czy kimkolwiek, natomiast telefony działają na zasadzie, że mogą dzwonić i smsować ze sobą nawzajem. Nie działa internet, ale mają wszystkie pozostałe media, prąd, wodę. Pierwsze co mnie przeszło do głowy, to że mogą się one w którymś momencie po prostu skończyć i oni również na to wpadli, ale temat był poruszony tylko przez chwilę na samym początku, a potem napomknięty jeszcze jakoś w 3 odcinku gdy przyszła burza i światło zaczęło migotać. I na tym koniec ich zmartwień, działa? Działa. Żadne inne kroki w tym temacie nie zostały podjęte.
Jest jednak coś czym słusznie martwili się od początku - jedzeniem. Szybko zdecydowali o racjonowaniu żywności, by nie zapanował kompletny chaos i to widzimy przez cały czas trwania akcji. Konsekwentnie trzymają się planu, tworzą nawet dalszą część, myśląc o momencie, gdy zapasy ze sklepów w mieście się skończą. Prawidłowo, bo przez cały czas trwania akcji mija co najmniej pół roku, dosyć sporo, wypadałoby się więc zainteresować robieniem jakichś dodatkowych zapasów.




Co do pozytywów, które zostały mi w pamięci, to wątek Sama -  Głuchego bohatera, no fajnie, że jest, ale na początku może wydawać się trochę dezorientujący, raz porozumiewa się w języku migowym, później widzimy, że rozmawia z innymi i potrafi czytać z ruchu ust, a historię jego głuchoty poznajemy dużo, dużo później, dlatego takie moje stwierdzenie, niemniej doceniam, że taki wątek się pojawił (chociaż dużo lepszy jest w The Dragon Prince, jeśli lubicie animacje to sprawdźcie, jeśli nie przepadacie i tak zachęcam, uwielbiam w tym serialu to jak pokazane są tam niepełnosprawności, poza tym jest piękny, więc może i o nim pojawi się niedługo post).
Poruszony został też temat depresji, jak najbardziej na plus.
I motyw utrzymania w rękach władzy, jeśli delikatnie przymkniemy oko jest dosyć okej. 



Poza tym mamy tutaj morderstwa, dochodzenia, sąd, ze 3 zmiany ustroju politycznego, intrygi, związki, toksyczny związek, psychopatę, cuda na kiju, jeśli chcecie zobaczcie, ale nie jest to żadna obowiązkowa pozycja. A jeżeli już widzieliście The Society to koniecznie napiszcie co sądzicie.


Klaudia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz